FANDOM


Mordian
MordianPlanet
Klasyfikacja Świat-Ul
Promień Orbity Nieznane
Grawitacja Nieznane
Temperatura Nieznane
Populacja Bliżej nieokreślona; szacowana na dziesiątki miliardów
System Mordian
Sektor Nieznany
Segmentum Obscurus
Mordian jest Imperialnym światem-ulem leżącym w Segmentum Obscurus. Jak każda planeta tego rodzaju jest wyjątkowo zaludniona i nie wyróżniałaby się od innych gdyby nie fenomen jej orbity. Na jeden obieg wokół gwiazdy oraz jeden pełny obrót wokół własnej osi Mordian potrzebuje tyle samo czasu, tak więc dzień oraz rok planetarny trwają tyle samo. Bezpośrednio wpłynęło to na geografię planety a tym bardziej na życie ludności; jedna półkula planety jest nieustannie "spalonym" przez słońce wiecznym pustkowiem nie nadającym się do życia. Zaś na drugiej półkuli panują wieczne ciemności, dlatego planeta nazywana jest także Światem Wiecznej Nocy. Na ciemnej półkuli wśród wiecznie zapalonych sztucznych świateł żyją Mordianie - ludzie ponurzy, zimni z natury i czujący respekt jedynie przed dyscypliną. Tą cechą wyróżniają się Regimenty pochodzące z Mordian, będące zarazem jej największym atutem. Mowa o Żelaznej Straży Mordian. Każdy człowiek, któremu marzy się włożyć mundur musi przygotować się psychicznie na wyjątkowo męczące i trudne szkolenie. Regimenty z Mordian słyną z niezłomnej dyscypliny. Noszą jasno barwne mundury wyglądające bardziej jako strój na paradę niż mundur na wojnę, jednak jest to bardzo zwodnicza cecha. Wiele armii stawało naprzeciw Mordian mając wrażenie, iż przyszło im walczyć z lubiącymi się stroić amatorami. Kiedy docierali do imperialnych pozycji napotykali idealnie uformowane linie najeżone bagnetami i karabinami laserowymi. Dzięki żelaznej dyscyplinie Mordianie odparli już wiele armii.

Historia

Mordian Gwardzista

Piechur z Żelaznej Straży Mordian

Nie wiadomo ile inwazji dokładnie przetrwała Mordian. Zostały udokumentowane jedynie dwa przypadki, z czego jeden dość lakonicznie. Pierwszy atak nadszedł ze strony Orków. Waaagh! Dregruk zaatakowało planetę, do której obrony przystąpił 3. Regiment Żelaznej Straży Mordian. Dwie armie starły się w mieście-ulu Barbarossa, pośród marmurowych ogrodów pokrytych niebieskimi trawnikami z Luptii, tryskających fontann oraz majestatycznych pomników wielkich bohaterów. Mordiańskie salwy z karabinów laserowych kładły trupem setki zielonoskórych, a mimo to kolumna lekkich pojazdów najechała flankę obrońców miasta i przerwała ich linie. Wtedy do akcji weszły rezerwy pułkownika Grauer'a - kompania Hellhoundów oraz szwadron czołgów Leman Russ Extermiantor. Maszyny natychmiast włączyły się do walki. Miotacze ognia Hellhoundów paliły Xenos żywcem a działa Exterminatorów odrywały kawały mięsa od zbitych w ciasne masy Orków. Gdy płonący żywcem obcy wrzeszczeli miażdżeni pod gąsienicami imperialnych czołgów reszta zielonoskórych zaczęła się wycofywać a mordiańska piechota rozpoczęła natarcie by skierować więcej ognia na wycofujących się Orków. Niewielu zielonych niedobitków uciekło w najgłębsze zakamarki miasta i do dziś trwają regularne wyprawy na najniższe poziomy, by upewnić się, że obcy nie urosną w siłę na tyle by znów zagrozić mieszkańcom Barbarossy.

Konspiracja szaleńców

Największe zagrożenie jakie widziała Mordian przybyło gorącego lata, na planecie panował nienaturalny upał. Zaczęły się szerzyć zamieszki. Niezadowolenie ludzie nie wiedzieli, że pod ulicami na których protestowali zebrała się spora grupa ludzi, którzy znali skalę bogactw Mordian i chcieli ich dla siebie. Rozpoczęli recytować plugawe inkantacje wzywające Bogów Chaosu. Zaklęcie rozpoczęło się, nie wiadomo ile niewinnej krwi przelano lub co szaleńcy dali w zastaw mrocznym bogom. Ci którzy to wszystko zaczęli robili to jedynie dla dóbr materialnych, nie przejmowali się miliardami istnień, mogliby poświęcić Mordian gdyby było im to na rękę. W miarę kończenia zaklęcia lato stawało się coraz gorętsze. W stolicy działy się dziwne rzeczy. Gangi kanibali były bardzo nerwowe i aktywne. W świetle lamp widywano skrzydlate stwory. Ludzie znikali bez śladu.

W końcu zaklęcie zostało ukończone a cała planeta była zszokowana widokiem nieba, które pokryło się ogniem. Niebiosa dosłownie płonęły gdy otworzył się portal spaczni, z którego wyleciał wielki, ohydny statek. Z kolei z niego wyszli Kosmiczni Marines Chaosu, wylądowali w mieście zabijając każdego kto nawinął im się pod rękę, składając tym samym ofiarę dla swych władców. Demony wchodziły na ogromne wieże, paląc żywcem wszystkich którzy uciekli od koszmaru rozgrywającego się niżej. Z głębokich, ciemnych kątów wyszli prowodyrowie całej masakry, zadowoleni upajali się szalejącym wokół ogniem, krwią i mordem.

Natychmiast po ujrzeniu krwawego nieba władcy planety rozkazali swym astropatom wysłać prośbę o pomoc. Zaklęcie było tak silne, że umysły astropatów po prostu stopiły się. Nie wiadomo czy wiadomość o niebezpieczeństwie przedarła się przez zaporę energii Spaczni. W tym samym czasie Żelazna Straż Mordian walczyła o swoją ziemię. Kiedy cywile uciekli, żołnierze koncentrowali ogień laserowy na oszalałych demonach. Mogli bronić się do ostatniego człowieka, jednak oficerowie wiedzieli że nic im to nie da i kapitanowie wydali rozkaz do odwrotu. Armia skupiła się w stolicy, porzucając resztę planety na pastwę bezlitosnych i szaleńców. Podczas gdy siły Chaosu szalały nieopodal, Mordianie przygotowywali obronę stolicy. Każdy dom stał się fortecą, każda wieża umocnioną pozycją, każda ulica strefą śmierci przez starannie usytuowane stanowiska broni ciężkiej. W centrum miasta stał pałac, z którego koordynowano obronę.

Kiedy zaczął się atak Mordianie byli dobrze przygotowani. Kosmiczni Marines Chaosu padali zanim mogli wykorzystać swe umiejętności. Gwardziści szybko kładli ich trupem, jednak za nimi nadchodziły o wiele gorsze rzeczy. Z kanalizacji i kanałów serwisowych wyszli ci, którzy oddali się energii Chaosu. Ubrani w szmaty, uzbrojeni najczęściej w rzeczy typu metalowy pręt, rzucili się tysiącami na lojalnych Mordian, ciała oszalałych kultystów i cywili ułożyły się w krwawe stosy na ulicach. Siły Chaosu zaatakowały ponownie tym razem prąc naprzód ramię w ramię z demonami. Krwiopuszcze biegły przed siebie złaknione krwi śmiertelnych, a Strażnicy Tajemnic zabijali ponurym wzrokiem każdego, kto śmiał na nich spojrzeć. Istoty nie z tego świata zabijały jedynie dla swej uciechy, widok był potworny, jednak Gwardziści dzielnie utrzymywali pozycję do gorzkiego końca. Wielu zapłaciło najwyższą cenę za swe poświęcenie. Ulica za ulicą, dom za domem Mordianie byli spychani w stronę serca miasta. Ich linie były coraz bardziej napięte, jednak nie załamały się. Z pozycji, które stawały się nie do utrzymania, żołnierze wycofywali się na kolejne, zawsze zabierając tyle broni ile mogli. Była to wyjątkowo zacięta bitwa toczona o każde pomieszczenie, w każdym domu. Toczona była z wyjątkową błyskotliwością i dyscypliną, najlepsza na jaką mogła liczyć imperialna armia. Mimo swojego heroizmu wyglądało na to, że Mordianon nie było dane zwyciężyć, ponieważ ostatecznie nie mieliby dokąd się wycofać.

W końcu Żelazna Straż zajęła pozycje wokół pałacu rządców planety, ostania barykada na całym świecie. Za naprędce wzniesionymi barykadami ukrywali się mężczyźni i kobiety wszyscy oczekujący na nieunikniony cios. Z wież pałacu wystawały lufy dział laserowych, błyszczące na tle czerwonego nieba. W końcu zjawiła się horda Chaosu. Ohydne demony Nurgle'a szły przodem pośród swych sług. Przewyższające człowieka pięciokrotnie, kroczyły naprzód kiedy z ich ran wylewała się ropa i ulatniały się trujące gazy. Za nimi stali Marines Chaosu, nad zielonymi pancerzami Gwardii Śmierci unosiły się muchy, wchodzące im do uszu, oczu i ust. Ludzie otworzyli ogień, precyzyjny ostrzał ciężkich bolterów, dział laserowych oraz działek automatycznych nie ustawał. Załogi przeładowywały i strzelały, przeładowywały i strzelały nie przerywając rutyny choćby na chwilę. Wielu wrogów zginęło tego dnia, jednak sytuacja wyglądała naprawdę źle i kapitanowie rozkazali odwrót w stronę schodów pałacu. Nadszedł koniec i dotrwało do niego niewielu, którzy mogli być jego świadkami.

Mordianie nie wiedzieli, że zaklęcie wypalało się. Prośba o pomoc jednak przebiła się przez zapory Chaosu, a na orbicie pojawił się statek, z którego psionicy wyprowadzili przeciw zaklęcie. Udało się zamknąć portal, tym samym kończąc zapędy sił mrocznych bogów. Mordianie nie wygrali jedynie bitwy, ale najcenniejszą rzecz - czas. Gdyby nie ich heroiczne poświęcenie, psionicy z zewnątrz nie zdążyliby na czas i planeta zostałaby stracona na zawsze.

Życie na Mordian

Ponieważ planeta jest wiecznie zwrócona jedną stroną do słońca, półkula zwrócona w kierunku gwiazdy jest gorącym pustkowiem bez jakiegokolwiek życia. Pokryta jest licznymi skałami oraz kanionami, gdzie dawno temu podczas Epoki Apostazji potężne armie stawały przeciw sobie. Ta cześć planety nie nadaje się do zamieszkania. Całe życie toczy się na przeciwnej półkuli. Ponieważ planeta niemal się nie porusza, jej atmosfera pozostaje niemal nieruchoma, więc klimat na zaludnionej stronie jest zawsze gorący i raczej duszny. Na spowitej w ciemnościach części planety niczym góry wznoszą się prastare, zrujnowane miasta. Ogromne wieże pną się na wiele kilometrów w kierunku kosmosu. Sama planeta dosłownie kipi od ludzi. Dziesiątki miliardów istnień żyją na powierzchni ledwo liczącej 1/10 powierzchni Terry. Rządzący planetą codziennie borykają się z możliwością zapanowania totalnej anarchii. Muszą ze szczególną ostrożnością dbać o każdy dostępny surowiec, aby utrzymać życie na planecie. Każde ubranie, każdy rodzaj żywności, każdy istotny surowiec jest ściśle kontrolowany, racjonowany i o ile jest to możliwe odzyskiwany. Przygasające światła pokrywają duszne, zatłoczone dzielnice mrokiem i przygnębieniem, co wraz z ciężkimi warunkami sprowadza się na duże niezadowolenie oraz sytuację bliską rebelii.

Dużym problemem na Mordian jest także wysoki wskaźnik przestępczości. Niemal codziennie mają miejsce zamieszki, choćby z tak błahego powodu jak utrata cierpliwości kogoś z kolejki po żywność. Żelazna Straż Mordian codziennie walczy z tymi, którzy chcą zagarnąć dla siebie cenne surowce lub po prostu zagrażają ogólnej egzystencji reszty populacji, a także z gangami szalonych kanibali czy liczących się w niższych poziomach miast samozwańczych przywódców. Członkowie Żelaznej Straży są bezkompromisowi w ściganiu swoich wrogów. Ich szkolenie jest tak rygorystyczne jak to tylko możliwe, a każdy Gwardzista zdaje sobie sprawę jakie piekło ogarnie planetę jeśli zawiodą. Oni są jedyną rzeczą chroniącą Mordian przed głodem i zdziczeniem, a co za tym idzie niechybnym straceniem wartości planety.

Mordian ma najwyższy wskaźnik samobójstw w całym Imperium.

Źródła

  • Kodeks Gwardii Imperialnej (2 edycja) s. 13-15
  • Kodeks Gwardii Imperialnej (3 edycja) (2) s. 59
  • Kodeks Gwardii Imperialnej (5 edycja) s. 16
  • Only War: Core Rulebook s. 52, 53, 262

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki